15 historii, jak koronawirus wpłynął na plany blogerów podróżniczych.

Koronawirus pokrzyżował plany podróżników i przedsiębiorców z całego świata. Sytuacja zmienia się na tyle dynamicznie, że tekst o podróżach w czasie koronawirusa, który opublikowałam 8 marca dezaktualizował się z godziny na godzinę, kiedy sytuacja eskalowała coraz bardziej, a kolejne kraje zamykały swoje granice. Po decyzji polskiego rządu o zamknięciu granic od 15 marca, tekst jest zupełnie nieaktualny do momentu, gdy sytuacja na świecie nie zacznie wracać do normy i jakiekolwiek podróże nie staną się znów możliwe. Obecnie wszyscy powinniśmy ograniczyć swoją mobilność i może poza spacerami w dziczy – zostać w domach.

Jak odkrywać świat bez wychodzenia z domu?

W międzyczasie poprosiłam blogerów podróżniczych, aby podzielili się tym, jak koronawirus wpłynął na ich życie i podróże, jak reagują na tą trudną sytuację. Jakie podróże udało im się odbyć, jakie planowali, jakie zmuszeni byli odwołać?

Teksty były pisane pomiędzy 10 a 14 marca, więc często z różnej już „rzeczywistości” – otwarte vs zamknięte granice.

Jak koronawirus wpłynął na plany blogerów podróżniczych?

1. Odwołany Izrael, kwietniowy road-trip do Niemiec i Francji pod znakiem zapytania

Monika & Klaudia z From Love To Travel

from love to travel

My, co prawda, nie miałyśmy zamiaru odwoływać naszych planów, jednak koronawirus zdecydował za nas. W sobotę, 7 marca miałyśmy wspólnie lecieć do Ejlatu. Niestety dwa dni wcześniej Izrael wprowadził zakaz wjazdu turystów z m. in. Austrii, a to z Wiednia właśnie miałyśmy lecieć.

Biorąc jednak pod uwagę aktualne wydarzenia, to mocno byśmy się zastanawiały, czy lecieć, czy zostać w domu.

Na szczęście linie lotnicze Wizzair oddały nam cała kwotę za bilety. Hotel, w którym nie miałyśmy darmowego anulowania pobytu, również okazał się przychylny i zwrócił nam koszty. Mamy nadzieję, że do Ejlatu jeszcze kiedyś polecimy.

Na ten moment żadnych lotów nie planujemy, bo sytuacja robi się coraz to bardziej niestabilna, więc nie ma to większego sensu. Na początek kwietnia mamy jednak już od dłuższego czasu zaplanowany samochodowy wyjazd do Niemiec i Francji. W planach miał być m.in. park rozrywki Europa Park, miasteczko Colmar oraz Strasburg – zobaczymy jak sytuacja do tej pory się rozwinie.

My, czyli Monika i Klaudia, matka i córka podróżujące wspólnie, lecz i osobno, autorki bloga fromlovetotravel.

Dorota: przy okazji zapraszam na wirtualną wycieczkę do Strasburga 🙂

2. Odwołany Luksemburg i pokrzyżowane plany… podatkowe

Michał, Podróże w Naturze

podrozewnaturze

W zeszłym roku mieszkałem w Luksemburgu, więc to tam muszę rozliczyć podatki. W Wielkim Księstwie rozliczenie należy sporządzić do końca marca i to wyłącznie na papierze, czyli wysłanie deklaracji przez Internet nie wchodzi w grę.

Z drugiej strony jest to dobry pretekst do łączenia przyjemnego z pożytecznym, a więc podróży do miejsc na trasie Warszawa – Urząd Skarbowy w Luksemburgu. A wybór jest całkiem niezły, bo lot do Charleroi + autobus nie kosztują więcej niż 100 euro, a w bezpośrednim sąsiedztwie kusi Belgia, Holandia, Alzacja czy Dolina Mozeli.

Nocleg u przyjaciół był już zaplanowany, bilety prawie kupione, ale ostatecznie zwyciężyła zimna kalkulacja. Okazji do odwiedzenia tych okolic będzie jeszcze sporo, a dwukrotny pobyt na lotnisku Charleroi i jazda autobusem między Niemcami a Francją nie wydają się szczególnie kuszące. Ostatecznie 100 euro trafi do doradcy podatkowego, który złoży w moim imieniu deklarację podatkową po tym, jak dostanie ją ode mnie pocztą.

3. Odwołana Korea, Japonia, Budapeszt, Sofia i Saloniki. Letnie plany pod znakiem zapytania.

Przemek, Antek w Podróży

antekwpodrozy

Przyznam szczerze, że odkąd w mediach rozpoczęły się pierwsze bombardowania informacjami o koronawirusie, to ograniczyłem trochę słuchanie radia oraz oglądanie telewizji. Nie oznacza to, że podchodzę do tematu z ignorancją, ale staram się podejść do sprawy bardziej rozsądnie. Śledzę różne strony, na których można sprawdzić, jak postępuje rozrost wirusa na świecie oraz takie z informacjami dotyczącymi restrykcji wprowadzonych w danym kraju. Odkąd epidemia istnieje odwiedziłem już kilka krajów, m.in. Cypr, Liban oraz Izrael i przyznam, że w ostatnim przypadku miałem trochę szczęścia, gdyż kilka dni po moim powrocie Izrael zamknął granicę dla obcokrajowców pod wymogiem odbycia kwarantanny.

Patrząc na świat przez pryzmat ostatnich dni zaczynam odczuwać niepokój. Na chwile obecną musiałem jeden z wyjazdów anulować z powodu epidemii. Na przełomie marca i kwietnia miałem zaplanowany kilkudniowy pobyt w Seulu (Korea Południowa), z którego następnie miałem lecieć do Tokio. Niestety od kilku dni wszyscy, którzy przylatują do Japonii m.in. z Korei Południowej muszą poddać się 14 dniowej kwarantannie. Na szczęście linia lotnicza, którą miałem lecieć do Seulu pozwoliła na bez kosztową anulację biletu. Na noclegach nic nie traciłem, ponieważ wyznaję zasadę, aby rezerwować zawsze z możliwością anulacji.

Ostatecznie zmieniłem destynację na Budapeszt, Sofię i Saloniki, ale teraz ostatecznie podjąłem decyzję o anulowaniu wszystkich rezerwacji w tym okresie.

Liczę na to, że ten koszmar szybko się skończy, na chwilę obecną mam kupione bilety do Wielkiej Brytanii (czerwiec) i Gruzji (lipiec).

4. Udana Portugalia, witaminy i zdrowa dieta. Obecnie zamiast podróży – planowanie nowych na czas po pandemii

Renia i Mikołaj, Przekraczając granice

Na pytanie czy boimy się koronawirusa, odpowiedź jest prosta – tak. Nie popadamy jednak w panikę.

Tydzień temu wróciliśmy z 8-dniowej podróży po Portugalii. W tym czasie odwiedziliśmy 5 lotnisk: jedno w Polsce, Anglii, Belgii i dwa w Portugalii. Na żadnym z nich nie zauważyliśmy w tamtym okresie wzmożonych kontroli związanych z koronawirusem. My też nie stosowaliśmy dodatkowych zabezpieczeń.

W podróży, tak samo jak w domu, zawsze dbamy o higienę. Często myjemy ręce, mamy też zawsze przy sobie żel antybakteryjny. Podczas wyjazdów wzmacniamy organizmy witaminami. Nie dlatego, żeby miały chronić przed wirusem, co próbują wmówić nam niektórzy, a dlatego, że podnoszą ogólną odporność. O ile to możliwe jemy też dużo świeżych owoców i warzyw.

Oczywiście na bieżąco śledzimy rozwój wypadków, ale też staramy się odsiewać informacje prawdziwe od fake news’ów. Najpewniejsze można znaleźć na stronach WHO i GOV.pl, więc to właśnie tam zaglądamy.

Z powodu pandemii nie musieliśmy odwoływać żadnych dłuższych wyjazdów. Ale to dlatego, że z powodów osobistych nie planowaliśmy takich w najbliższym czasie. Gdybyśmy takie mieli, to na pewno przed wyjazdem sprawdzilibyśmy szczegółowe informacje i wtedy podejmowali decyzję.

Natomiast o ile to możliwe zamierzamy spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, omijać duże galerie handlowe i skupiska ludzkie. I oczywiście planować kolejne podróże, bo pandemia się skończy, a świat jest piękny i warto go poznawać.

5. Odwołana Macedonia i Czarnobyl, miesiąc miodowy pod znakiem zapytania. W międzyczasie – stacjonarny projekt samochodowo-camperowy

Brewa i Agatka z jedź, BAW SIĘ!

Na pewno nie możemy powiedzieć, że pandemia koronawirusowa nie pozostaje bez wpływu na nasze podróżnicze (i nie tylko) plany. To, jak ta nieszczęsna epidemia wpłynęła na nasze plany możecie zobaczyć po ewolucji niniejszego tekstu, który dosyłaliśmy Dorocie dwa razy. Oto, jak przedstawiała się sytuacja:

10 marca chcieliśmy napisać: Już 14 marca wylatujemy do Macedonii Północnej i tego, bardzo oczekiwanego przez nas, wyjazdu nie zamierzamy przekładać. Lekki niepokój wywołuje w nas wyłącznie (na szczęście dość krótki) lot, ale na miejscu mamy wynajęty samochód, więc – przy zachowaniu higieny i środków ostrożności – wierzymy, że będzie OK.

13 marca napisaliśmy natomiast: Już wiemy, że do wylotu do Macedonii nie dojdzie. Boimy się nawet nie tyle zarażenia, co tego, że możemy nie być w stanie wrócić do kraju albo wrócimy wprost na 14-dniową (co najmniej) kwarantannę. Noclegi odwołane, podobnie jak rezerwacja samochodu. Walczymy tez o przesunięcie LOTowskiej rezerwacji (linia daje taką możliwość), ale za bardzo na to nie liczymy, bo nie my jedni chcemy skorzystać z „koronaoferty”.

10 marca chcieliśmy napisać: Pod małym znakiem zapytania stoi nasza wizyta w Czarnobylu, do którego Brewa wraca głównie po to, żeby spędzić noc w Zonie i załapać się na tamtejszy wschód słońca. Obawiamy się, że wyjazd może nie dojść do skutku przez ewentualne rezygnacje uczestników z innych krajów.

13 marca napisaliśmy natomiast: Czarnobyla również nie jesteśmy pewni, tym bardziej że Ukraina zamknęła granice 12 marca. Z zarezerwowanych noclegów na razie zrezygnowaliśmy, będziemy też starać się przełożyć lot (ponownie z LOTem). Trochę liczymy na to, że za 3 tygodnie będzie już jednak lepiej.

Reszta tekstu przesłanego pierwotnie pozostaje – niestety – aktualna: 

Największe obawy budzi w nas status naszego mini-miesiąca miodowego, który mieliśmy spędzić w lipcu… we Włoszech, a dokładniej w okolicach Rimini (zamkniętych już od kilku dni). Na ten moment zakładamy najgorszy scenariusz, że trzeba będzie go przełożyć. Nie chcemy na razie myśleć, co będzie z samym weselem, ale jego planowana forma na szczęście daje nam sporą elastyczność – także kosztową.

Jeśli chodzi o nasz ogólny stosunek do kwestii koronawirusa, to staramy się nie panikować i nie zakładać, że w tym roku na pewno już nigdzie nie wyjedziemy. Jeśli epidemia utrzyma się na „racjonalnym” poziomie przez najbliższe kilka miesięcy, rozważymy dalszy wyjazd w rejony mniej ludne, a przez to bezpieczniejsze (być może Azja środkowa?).

Jeśli sytuacja się pogorszy, z żalem serca, ale i z zachowaniem zdrowego rozsądku, zostaniemy w Polsce i zajmiemy się czymś około-podróżniczym. Pod domem mamy czekający na skończenie projekt samochodowo-camperowy, także mamy się czym zająć 😉

6. Koronawirus a odwołane Włochy i podróże niepełnosprawnych

Goha i Kamil, RobiMy Podróże

Zacznijmy od tego, że w grudniu jeszcze nikt nie podejrzewał, że koronawirus tak zawładnie naszym życiem, a w tym i podróżami. My w grudniu zaplanowaliśmy spędzenie Wielkanocy we Włoszech, w Apulii. Teraz wiemy, że Wielkanoc spędzimy w domu. Głównym powodem takiej decyzji nie jest strach, a poczucie odpowiedzialności. Odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale także za innych. Odpowiedzialność powinna być szczególnie teraz słowem kluczem dla każdego z nas i naszego wspólnego bezpieczeństwa. Nieważne czy to w podróży, czy w domu, bezpieczeństwo jest zawsze priorytetem i należy o nim pamiętać. I przede wszystkim myśleć nie tylko o sobie.

Demonizowanie czy panika nie jest w żadnym wypadku pożądana, ale gdy ryzyko można zminimalizować lub go uniknąć, to trzeba to zrobić.

Podróżując trochę inaczej niż większość ludzi (Goha na dwóch nogach, Kamil na czterech kołach – wózek), przerobiliśmy mnóstwo nietypowych sytuacji i dlatego podpowiemy na co powinna zwracać uwagę podróżująca osoba niepełnosprawna, nie tylko w obecnej sytuacji:

  • zawsze miej przy sobie kartę (nawet samodzielnie wydrukowaną i zalaminowaną) z informacją o tym co Ci jest, jakie leki bierzesz, jaką masz grupę krwi i jakimś kontaktem do zaufanej osoby,
  • przed wyjazdem zabezpiecz wystarczającą ilość środków pomocniczych,
  • jeśli jeździsz na wózku, zabierz ze sobą zapasową dętkę,
  • dbaj o swoje bezpieczeństwo i nie narażaj osób które Ci towarzyszą,
  • pamiętaj o swoich prawach i obowiązkach,
  • bądź otwarty – w dobrym tego słowa znaczeniu.

Dbajcie o swoje bezpieczeństwo i życzymy dużo zdrowia.

7. Udana Finlandia, Wyspy Zielonego Przylądka i Ukraina z zachowaniem środków ostrożności. Brak dalszych planów poza spacerami w najbliższej okolicy.

Ania i Tomek, Born2Travel

Na początku roku mieliśmy z góry zaplanowane trzy wyjazdy. W styczniu Finlandia, Turku. Chwilę po naszym powrocie świat obiegły doniesienia o tajemniczym koronawirusie z chińskiego miasta Wuhan. W lutym lecieliśmy z Niemiec na Boa Vista, jedną z Wysp Zielonego Przylądka. W polskich mediach królował już w tym czasie temat SARS-CoV-2.

Przed wyjazdem odczuwaliśmy pewien niepokój, jednak na niemieckich ulicach, stacjach kolejowych i lotnisku nikt nie panikował. W aptece na berlińskim dworcu zastaliśmy co prawda karteczkę z informacją o braku maseczek ochronnych, ale nie widzieliśmy ani jednej osoby, która by taką maseczkę nosiła.

Na przełomie lutego i marca odwiedziliśmy Ukrainę, gdzie wówczas nie potwierdzono jeszcze ani jednego przypadku zakażenia SARS-CoV-2. Po wylądowaniu na lotnisku w Odessie każdemu z pasażerów zmierzono temperaturę. Wszyscy pracownicy hali przylotów mieli na sobie maseczki ochronne. Poza tym nikt raczej koronawirusem się nie przejmował, a w ukraińskiej telewizji po ekranie co jakiś czas biegał sobie wielki, animowany patogen w koronie…

W podróży przestrzegaliśmy zasad higieny, jak zawsze zresztą. Częste mycie rąk, używanie żeli dezynfekujących, zakrywanie ust i nosa podczas kaszlu czy kichania, to dla nas absolutne podstawy. Niestety, nie dla każdego jest to tak oczywiste. Wiele osób wciąż lekceważy te kwestie, co widać zwłaszcza w hotelach, gdzie ludzie często nie dotykają mydła nawet po skorzystaniu z toalety (!).

Szczęśliwie i bez żadnych komplikacji udało nam się odbyć wszystkie trzy wyjazdy, jeszcze przed ogłoszeniem pandemii. Aktualnie jednak nie planujemy jakichkolwiek podróży. Teraz już nie chodzi tylko o ryzyko zakażenia koronawirusem. Istnieje obawa, że musielibyśmy odbywać gdzieś przymusową kwarantannę, a nawet moglibyśmy mieć problemy z przekraczaniem granic.

Dlatego na razie zostajemy w domu. Odwołujemy spotkania, unikamy dużych skupisk ludzi, stawiamy na aktywność na świeżym powietrzu – spacery po plaży i lesie w najbliższej okolicy. Na kolejne wojaże przyjdzie jeszcze czas!

8. Udane Malediwy. Odwołany Tajwan i Islandia, w zamian akcja #zostanwdomu

Łukasz Kędzierski z lkedzierski.com

W październiku 2019 roku zakupiliśmy bilety na ferie na Tajwan. Wszystko zaplanowane, noclegi zarezerwowane, plan i pomysł na zwiedzanie Tajwanu dopięty. Niestety w międzyczasie wybuchła epidemia koronawirsa i na początku lutego musieliśmy podjąć bardzo trudną dla nas decyzję. Jeszcze wtedy przypadków poza Chinami było bardzo niewiele, lecz nasz lot miał międzylądowanie na lotnisku w Pekinie. To zaważyło na naszej decyzji i z bólem serca zdecydowaliśmy odwołać naszą podróż.

W międzyczasie na szybko kupiliśmy bilety na Malediwy z stopoverem w Doha. Oba kraje były (na tamten czas) w pełni bezpieczne, bez żadnych przypadków zarażonych osób. Spędziliśmy wspaniałe 2 tygodnie na kąpielach, snorkelingu, nurkowaniu, na poznawaniu ciekawych ludzi, jedząc pyszne jedzenie i podziwiając piękne widoki.

Kilka miesięcy temu również kupiliśmy bilety na wymarzoną Islandię. Chcieliśmy polować na zorze, oglądać piękno tamtejszego terenu. Wylot miał nastąpić w poniedziałek 16 marca. Od dwóch tygodni śledziliśmy, co się zaczyna dziać w Europie. Olbrzymi wybuch zakażeń we Włoszech, Niemczech i Hiszpanii. Do tego pojawiały się przypadki w Polsce, a także na Islandii. Od kilku dni każdy wieczór to zamiast planowanie naszego wyjazdu, spędzaliśmy na śledzeniu doniesień o kolejnych przypadkach z tych krajów. W ostatni czwartek zdecydowaliśmy, że w takich warunkach wylot na Islandię, to nie jest najrozsądniejsze zachowanie. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi czyta naszego bloga i śledzi nas w SM. Jesteśmy świadomi zagrożenia i czuliśmy, że społecznie powinniśmy pokazać, jak się zachowują odpowiedzialni ludzie, że powinniśmy dać przykład. Dodatkowo baliśmy się, że zamkną granicę w Islandii i nie będziemy mogli wrócić do Polski. Dzień później Premier ogłosił zamknięcie powietrznych granic Polski.

Obecnie siedzimy w domu, nadrabiamy zaległości w serialach, książkach, grach. Dzisiaj posprzątałem komórkę lokatorską. W SM pokazujemy, że nie wychodzimy z domu i wspieramy akcję #zostańwdomu.

9. Odwołana pierwsza podróż z dzieckiem do Bari

Krystian z Wolnym Krokiem

Na początku stycznia zaplanowaliśmy swój tygodniowy wyjazd do włoskiego miasteczka Bari w terminie 17/24.03.2020. Miał to być nasz pierwszy wspólny lot we trójkę z małym Leosiem, dlatego planowanie podróży odbyło się ze zdwojoną siłą. Wertowaliśmy regulamin Wizzaira pod kątem podróży z niemowlakiem i denerwowaliśmy się na nieścisłości w zapisach oraz kilku błędach przy bookowaniu biletów.

Nie obyło się też bez zrobienia porządnego researchu atrakcji turystycznych oraz molestowania swoich znajomych bloggerów, którzy mieli przyjemność zwiedzać te zakątki Włoch. To już za nami, ponieważ sytuacja z koronawirusem jednoznacznie wybiła nam nasze plany z głowy.

Od połowy lutego bacznie obserwowaliśmy rozwój wydarzeń i postęp choroby na świecie. Nie wyglądało to ciekawie, ale łudziliśmy się, że nasz wyjazd się odbędzie. Z rezerwacjami hoteli, samochodu czy ubezpieczenia na podróż wstrzymaliśmy się do ostatniej chwili. Dzięki temu nie musimy się już martwić o odwoływanie rezerwacji lub poniesione koszty finansowe.

Wizzair ze względu na zamknięcie granic anulował nasz lot zwracając przy tym 120% ceny biletu na portfel Wizzaira na wylot w innym terminie.

Aktualnie planów podróżniczych w naszym kalendarzu brak. Zostajemy w domu, żeby przeczekać ten niespokojny okres. W tym czasie na pewno wykorzystamy go na szukanie innych interesujących miejsc, gdy wszystko wróci do normy.

10. Brak podróży, jako odpowiedzialność za niewielkie, lokalne społeczności innych krajów

Anna z Oblicza Gruzji

Kiedy akcja „koronawirus” zaczęła wypełzać poza Chiny poczuliśmy z mężem, że nie ma mowy o podróżach. I to nie ze względu na lęk o siebie a głównie z powodu ludzi, wśród których bywamy na Kaukazie. Prowadzimy stronę kulturowo-etnograficzną Oblicza Gruzji, a to wiąże się z długimi pobytami na gruzińskiej prowincji.

Ponieważ interesuje nas folklor, tradycje, kuchnia wegetariańska i medycyna ludowa, to zbieramy materiały, kontaktując się z wieloma osobami, w tym często starszymi. Uczestniczymy w życiu codziennym, w uroczystościach rodzinnych, w dużych spotkaniach, więc tym bardziej nie chcieliśmy być „rozsiewcami” wirusa. Zdecydowanie wolimy „siać” dobre wiadomości i dzielić się swoim entuzjazmem niż prowokować trudne sytuacje. 🙂

W perspektywie być może przed nami wiele tygodni w domu, bez wyjazdów, bez spotkań z czytelnikami, bez warsztatów i festiwali. Na warsztatach i prezentacjach Kaukaskich Inspiracji propagujemy suwerenność zdrowotno-żywieniową i pokazujemy, jak można żyć, mając wokół oparcie w niewielkiej, ale bardzo oddanej społeczności. Przenosimy pewne sposoby zachowań z prowincji do wielkomiejskich grup oddolnych. Można powiedzieć, że z tą naszą wiedzą z wysokogórskich wiosek wręcz wstrzeliliśmy się w wymuszone przez koronowirusa „trendy” 🙂 Jeszcze nie tak dawno wiele z tych górskich wiosek bywało odciętych przez zimę na wiele miesięcy. O zrobieniu zapasów myślało się od wiosny do jesieni. Wypracowywało się systemy przechowywania i konserwowania żywności, przygotowywało zapas leczniczych ziół, eliksirów i innych ludowych remediów. Dbało o relacje i tworzyło zasady harmonijnego współżycia. Wokół starców opowiadających historie i opowieści tworzyła się więź pokoleń, a zacierał się czas. Duchy przodków ożywały, zaś świat zawieszał się między mitem a realnością…

I tak trochę czuję się teraz. Czuję, że w tej chwili „zawieszenia” powinniśmy ożywić mity, nakarmić serca, przywrócić więzy. Pozwolić sobie na śnienie na jawie, na podróż między światami. I obdzielić tych, którzy są wokół nas ziołami i eliksirami. Nauczyć jak bez pieniędzy mogą skorzystać z darów budzącej się przyrody…

11. Tymczasowe osiedlenie się w Chorwacji w oczekiwaniu na rozwój sytuacji

Ola z Bałkany Rudej

Od 22.02 podróżowaliśmy po Półwyspie Bałkańskim. Od początku był to region, w którym występowało i w sumie nadal występuje mało zarażeń koronawirusem. Dlatego do jego tematu podchodziliśmy z dystansem oraz absolutnie bez paniki.

Najpierw, przez 15 dni byliśmy w Sarajewie i okolicach, później przenieśliśmy się do Czarnogóry. Na 15.03 planowaliśmy powrót do Polski.

Ale już wiemy, że raczej prędko do niej nie wrócimy. Przez wzgląd na ogromną dezinformację, ostatecznie postanowiliśmy osiąść w Chorwacji. Nie byliśmy bowiem pewni, czy samochodem pokonamy kolejne granice, jakie mieliśmy na trasie.

Ambasady, MSZ – nikt nie był nam w stanie udzielić odpowiedzi. Obecnie działa już infolinia dotycząca granic, ale 13.03 jej nie było. A wtedy ważyły się nasze dalsze losy.

Co dla nas oznacza pozostanie w Chorwacji? Że będziemy pracować stąd zdalnie, czyli w taki sam sposób, w jaki pracujemy normalnie, w Polsce. Jasne, nasze koszty życia wzrosną, ale nie na tyle, by sobie nie poradzić. Tu panuje póki co spokój. Zachorowania są głównie na północy kraju, a na południu, gdzie mieszkamy, żadnego przypadku nie odnotowano.

W pozostałych krajach bałkańskich jest względnie spokojnie, zachorowań jest niewiele. Ale to pewnie zasługa tego, że jest poza sezonem i na terenie Bałkanów przebywa naprawdę garstka turystów.

Co możemy poradzić innym? By zostali tam, gdzie są, jeśli mają taką możliwość. Podróż, np. przez kilka państw, może się wiązać z większym ryzykiem zarażenia, a także ryzykiem zatrzymania na kwarantannie w kraju, który w danym momencie postanowi ją wprowadzić np. dla Polaków. A patrząc na ostatnich kilka dni – sytuacja dynamicznie się zmienia.

12. Odwołane Włochy, festiwale podróżnicze i… rozdwojenie jaźni?

Maria Magdalena z Okiem Maleny

Koronawirus spadł na nas wszystkich dość niespodziewanie. Chyba przez długi czas wierzyliśmy, że to lokalny problem Chin i nie rozprzestrzeni się na cały świat.

Dlatego też w styczniu ze spokojną głową układałam plan urodzinowego wyjazdu do Grecji, kupowałam bilety lotnicze na czerwiec, rezerwowałam promy i noclegi. Byłam niesłychanie dumna ze swojej zaradności – planowanie dalszych wyjazdów do Azji Płd-Wschodniej przełożyłam na czas gdy sytuacja z wirusem się wyjaśni. Nie minęły dwa miesiące i pod wielkim znakiem zapytania stoją moje wielkie greckie wakacje. Mam wielką nadzieję, że sytuacja się unormuje, jednak coraz więcej głosów, że na opanowanie epidemii trzeba miesięcy.

Na razie, na długo przed zamknięciem granic kraju odwołałam wyjazd na północ Włoch pod koniec marca. Kolejna rzecz, która przepadła to festiwal podróżników Kolosy. Nie pojadę również na coroczny zlot blogerów do Cieszyna w kwietniu. Martwię się o festiwal podróżniczy Trampki, który odbywa się w maju. Przygotowuję prezentację na warsztaty pt.: 7 kroków do samodzielnej podróży i w dobie #zostańwdomu czuję się jakbym miała rozdwojenie jaźni.

Bardzo dziwne czasy nastały. Nikt sobie tego nie wyobrażał. Przeraża mnie najbardziej wymiar ekonomiczny tego wirusa i ludzkie dramaty pośrednio związane z koronawirusem. Wstrzymane loty i brak możliwości pojechania na zabiegi i operacje do innych krajów, setki upadłości małych biznesów. To będą problemy, z którymi będziemy się mierzyli jeszcze długo po przejściu epidemii. Mam cichą nadzieję, że ten wirus będzie prztyczkiem w nos dla ekonomii opartej na konsumpcjonizmie i świat po wirusie będzie ciut bardziej racjonalny zakupowo i ekologiczny.

13. Życie w Indonezji a koronawirus

Emilia z bloga Emi w drodze

Mieszkam w Indonezji, na Jawie. Żyję z turystów, z goszczenia ich i organizacji im wakacji. Jako, że w tym miesiącu dochody spadły mi o jakieś 99%, a kolejne potwierdzone zlecenia mam dopiero na sierpień, w pierwszej chwili postanowiłam załatwić kilka spraw na Bali, które od dłuższego czasu odkładałam, a przy okazji pozwolić sobie na kilka dni wakacji.

Loty nie były tańsze, za to noclegi tak, a ulice są przyjemnie puste. Wakacje na plaży nie wypaliły, bo znajomi Polacy, z którymi miałam się tam wybrać, postanowili z dnia na dzień wracać do kraju, bojąc się być zdanym na kiepską indonezyjską służbę zdrowia.

Indonezyjczycy, jak do wszystkiego zresztą, do wirusa mają podejście bardzo luźne, więc życie tu toczy się normalnie, ja staram się jednak myśleć trochę bardziej racjonalnie i, głównie w obliczu niepewnej przyszłości finansowej stwierdziłam, że rozsądniej jednak wrócić wkrótce na Jawę niż trwonić teraz pieniądze, bo nie wiadomo kiedy zacznę znów zarabiać.

Mimo, że nie sądzę, by ten kraj kiedykolwiek zalecił swoim mieszkańcom pozostanie w domach, bo tu najzwyczajniej w świecie nikt by się temu nie podporządkował, sama mam zamiar zrobić zapasy i zaszyć się w domu, aby nadgonić kilka wpisów na bloga, które jak mam nadzieję, zaprocentują ze zdwojoną siłą jak turyści zaczną tu znów przylatywać.

Jednak zanim wrócę, planuję jeszcze zdobyć tu trochę materiałów do pisania, tzw. zwiedzić parę miejsc na Bali, wspiąć się tu na wulkan, i spotkać paru znajomych – zachowując oczywiście podstawowe środki ostrożności. Piję też lokalne zioła na ogólne wzmocnienie odporności.

14. Życie w USA a koronawirus

Agata z Cieplik podróżuje

W styczniu przeprowadzałam się z jednego amerykańskiego wybrzeża na drugie, dodatkowo odwiedziłam też Hawaje. I w zasadzie zaraz po powrocie z wyjazdu na Hawaje, kiedy już na dobre zadomowiłam się w Kalifornii, pojawiły się pierwsze informacje i raporty o koronawirusie w Stanach Zjednoczonych. Pierwszą zarażoną osobę zgłoszono 20 stycznia 2020 roku.

Początkowo wszyscy wokół traktowali sytuację z dużym dystansem, jednak od prawie dwóch tygodni większość firm, jeśli tylko może – zachęca swoich pracowników do pracy zdalnej. Ja nie byłam w biurze już prawie od dwóch tygodni. Taki stan rzeczy ma się utrzymać jeszcze do kwietnia…

Z wielkim żalem zdecydowałam się odwołać moją podróż do Polski, gdzie miałam odwiedzić swoją rodzinę i znajomych, a także spędzić swoje urodziny. Zastanawiałam się nad decyzją dosyć długo, ostatecznie jednak to linie lotnicze, rząd amerykański i polski podjęli za mnie tę decyzję – od piątku, 13 marca, przyjazd do Stanów Zjednoczonych z Europy jest mocno ograniczony, podobnie zresztą z wjazdem do Polski. I choć ostatecznie zostałabym wpuszczona do obu krajów, to przebywanie w samolocie z innymi podróżnikami, a także przesiadki na lotniskach pełnych pasażerów nie brzmią zachęcająco w dobie ogólnej kwarantanny.

Podróże nie zając, nie uciekną!

15. Życie w Hiszpanii a koronawirus

Hania, Plecak i walizka

Mieszkam w Hiszpanii, w andaluzyjskiej Granadzie i planowałam przylecieć do Polski na dwa tygodnie w kwietniu – na święta, a przy okazji zaliczyć podstawowe wizyty u kilku lekarzy.

Jeszcze kilka dni temu bałam się, że polecę do Polski, ale po co? Nawet nie spotkam się z rodziną (babcie!), a być może będę musiała odbyć kwarantannę (lecieć na dwa tygodnie do domu, żeby spędzić 2 tygodnie w izolatce to trochę bez sensu), a co, jak już będę w Polsce i odwołają mi lot powrotny?

Jednak tak jak w przypadku innych podróżujących – wirus zadecydował za mnie. W ciągu kilku dni sytuacja w Hiszpanii stała się bardzo poważna. Choć loty na kwiecień nie są jeszcze odwołane, to obserwuję sytuację tutaj na miejscu i spodziewam się, że będą.

Jeśli chodzi o moją piramidę potrzeb, to obecnie nie myślę o podróżach (w sensie rozrywki, pasji). Raczej zastanawiam się czy szukać innych lekarzy na miejscu czy może poczekać chwilę? Z czego się utrzymać, skoro turystyka padła? I przede wszystkim – kiedy będę mogła się spotkać z rodziną i przyjaciółmi w Polsce? Chyba jeszcze nigdy w życiu nie czułam tak mocno, że chcę po prostu pojechać do domu.

Podsumowując – koronawirus pokrzyżował plany i wpłynął na życie nas wszystkich. Niemal każda osoba podróżująca była zmuszona coś odwołać, przełożyć, z czegoś zrezygnować. Niektórzy spokojnie czekają na rozwój wydarzeń, inni stracili wewnętrzny spokój.

Jedno jest pewne. Musimy zjednoczyć się w akcji #zostańwdomu, unikać skupisk ludzi i powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa tak szybko, jak to możliwe, abyśmy wszyscy mogli wrócić do normalności.

Przygotowałam dla Ciebie ciekawy, przydatny post:

Nudzi mi się! Czyli 10 podróżniczych pomysłów, co robić w domu.

Sama zamierzam kilka z nich wykorzystać 🙂 Zdrowia Wam, trzymajcie się!

2 komentarze

  1. Natalia said:

    Koronawirus zaskoczył wszystkich :/ też musiałem odwołać swój lot do Włoch

    Marzec 18, 2020
    Reply
  2. Horex said:

    Oby sytuacja szybko się skończyła i żeby każdy z nas wrócił do normalnego funkcjonowania, spokoju życzymy Wam wszystkim i trzymajcie się zdrowo Podróżnicy!

    Kwiecień 2, 2020
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *