Jak to jest opiekować się hodowlą alpak we Francji? Niecodzienny wolontariat.

Jak już wcześniej wspomniałam, często mam wrażenie, że moje własne doświadczenie w wolontariatach zagranicznych nie jest wystarczające. Chcę pokazać Ci szerszy obraz tego, jak to jest pracować na wolontariacie za granicą, więc poprosiłam innych blogerów podróżniczych by podzielili się swoim doświadczeniem.

Wcześniej miałeś okazję przeczytać o wolontariacie w Afryce w Tanzanii, a teraz James z bloga Portugalist opowie o swoim doświadczeniu związanym z house sittingiem we Francji. House sitting to opieka nad domem gospodarzy podczas ich nieobecności w zamian za możliwość mieszkania w nim. Co w tym przypadku okazało się niecodzienne, wraz z domem James i jego dziewczyna musieli zajmować się stadem osiemnastu alpak 🙂 To też upodobniło to doświadczenie do WWOOFa.

House sitting – WWOOF we Francji

house sitting wwoof we Francji

Kilka lat temu razem z dziewczyną spędziliśmy dziewięć miesięcy na francuskiej wsi zajmując się tak zwanym house sittingiem – opieką nad domem gospodarzy podczas ich nieobecności. W tym czasie zajmowaliśmy się 4-5 różnymi domami w różnych częściach Francji, z tego jednym przez kilka miesięcy. W jednym z gospodarstw, które zapamiętaliśmy najlepiej, zajmowaliśmy się też stadem osiemnastu alpak i siedmioma kotami.

Właścicielami farmy była para Brytyjczyków, która przeprowadziła się na francuską wieś by otworzyć gospodarstwo agroturystyczne, a w międzyczasie zaczęli zajmować się też alpakami. Alpaki hodowali dla wełny, którą na miejscu przerabiano na ubrania.

Ten house sitting był zdecydowanie niecodzienny i był bardziej podobny do WWOOFa niż typowego house sittingu. Typowe zadania są zwykle proste. Większość polega na opiece nad kotem lub psem, sprawdzaniu poczty, podlewaniu kwiatów i pilnowaniu, by nikt nie włamał się do domu pod nieobecność właścicieli. Zwykle wszystkie obowiązki można wyjaśnić w godzinę. Mimo to często gospodarze wymagają, by przyjechać dzień lub dwa wcześniej.

house sitting wwoof we Francji

Tutaj jednak musieliśmy przyjechać aż dwa tygodnie wcześniej by nauczyć się trudnej sztuki opieki nad alpakami. Uczyliśmy się jak karmić, wypasać , ważyć i opiekować się alpakami. Nauczyliśmy się jak oddzielać reproduktora od samic i innych samców i jak sprawdzać, czy nie mają żadnych ran lub innych problemów ze zdrowiem. Poznaliśmy też lokalnego weterynarza i dowiedzieliśmy się co robić w razie nagłych sytuacji. Alpaki to bardzo drogie zwierzęta, właściciele chcieli się upewnić, że dokładnie wiemy, co robimy jeszcze przed ich wyjazdem.

Oboje z dziewczyną pracujemy zdalnie, wtedy dopiero zaczynaliśmy jako freelancerzy. Ten house sitting wymagał kilku godzin pracy dziennie, więc sporo nas to kosztowało. Z drugiej strony, to jedna z okazji w życiu, której nie można odrzucić. Czy jeszcze kiedyś będziemy mieli okazję opiekować się hodowlą alpak?

W efekcie spędziliśmy dwa tygodnie ucząc się zasad opieki nad alpakami i tydzień opiekując się nimi samodzielnie. Chociaż wypasanie alpak, oddzielanie reproduktora od reszty stada było wyzwaniem, najtrudniejszym zadaniem było nauczyć się odróżniać każdą alpakę. Tak, musieliśmy wiedzieć, która alpaka jest która i z którymi jest spokrewniona.

house sitting wwoof we Francji

Może się to wydawać dziwnym wymaganiem, ale niektóre choroby alpak mogą być genetyczne. Jeśli zauważymy objawy choroby u jednej z nich, mogliśmy poprosić weterynarza, by sprawdził czy ten sam problem nie występuje u reszty spokrewnionych zwierząt. Jeśli tak – weterynarz może szybciej zrozumieć problem i znaleźć jego rozwiązanie.

Alpaki, jak by nie patrzeć, wyglądają bardzo podobnie. Kiedy pierwszy raz usłyszałem że będziemy musieli je odróżniać pomyślałem, że nie ma szans żebym kiedykolwiek odróżnił od siebie dwie, a co dopiero osiemnaście. Ale po kilku dniach, powoli zacząłem rozpoznawać coraz więcej. Pod koniec oboje potrafiliśmy odróżnić wszystkie osiemnaście. Wtedy właściciele wiedzieli, że zostawiają alpaki w dobrych rękach.

house sitting wwoof we francji

Spędziliśmy tydzień wykorzystując nasze umiejętności w praktyce. Karmiliśmy alpaki, spędzaliśmy z nimi czas i sprawdzaliśmy, czy nie mają żadnych problemów ze zdrowiem. Chociaż wydaje się to dziwne, musieliśmy też masować im szyje – pomaga im się zrelaksować i w sumie, jest też relaksujące dla osoby masującej. Musieliśmy też regularnie sprawdzać ogrodzenie, żeby upewnić się że nic nie zostało zniszczone i alpaki nie mają jak uciec.

Na szczęście podczas naszego pobytu nie było żadnych problemów. Żadnej z alpak nic się nie stało i żadna nie próbowała uciec. Jak podczas naszych poprzednich house sittingów, właściciele wrócili i zastali dom takim, jakim go zostawili.

Od tego czasu opiekowaliśmy się wieloma domami, ale ten house sitting zostanie w naszej pamięci najdłużej. Dużo i ciężko tam pracowaliśmy ale doświadczenie było tego warte.

James to freelancer, który mieszkał we Francji, Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, Anglii i Irlandii. Podróżował też po Azji Południowo-Wschodniej, Europie, Afryce i Stanach Zjednoczonych. Obecnie mieszka w Lizbonie i pisze bloga Portugalist, chociaż zawsze jest otwarty na nowe międzynarodowe doświadczenia.

Jeśli myślisz o wolontariacie we Francji lub gdziekolwiek indziej na świecie, przeczytaj ten poradnik – Jak wyjechać na wolontariat zagraniczny?

Przeczytaj też inne posty gościnne na stronie:

A jeśli zainteresowała Cię ta historia, użyj przycisków poniżej i udostępnij na Facebooku, Twitterze, czy Google+! Dzięki! 🙂

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *